Pierwszy w Indiach głuchy katolicki ksiądz

Ojciec Joseph Thermadom, CSC to pierwszy w Indiach głuchy katolicki ksiądz. Jak możemy przeczytać na portalu www.wherepeteris.com/ jest on jednocześnie trzecim w Azji i 26. głuchym kapłanem na świecie. Urodzony w Thrissur w stanie Kerala w Indiach i wychowany w Mumbaju, spędził ponad dekadę w seminariach duchownych w Stanach Zjednoczonych i Indiach. Święcenia kapłańskie przyjął 2 maja 2024 roku w Bazylice Matki Bożej Bolesnej w Thrissur. Należy do Zgromadzenia Świętego Krzyża (CSC). Obecnie jego posługa jest w całości poświęcona wspólnocie głuchych katolików, a liturgię i sakramenty sprawuje za pomocą języka migowego.

Zachęcamy do przeczytania wywiadu z o. Josephem Tharmadom, który przeprowadził Lavoisier Fernandes. W tym wywiadzie dzieli się swoją drogą do kapłaństwa i wizją bardziej inkluzywnego Kościoła. 

 

Dorastałeś jako osoba głucha, w społeczeństwie, które często nie rozumie ciszy. Kiedy po raz pierwszy zdałeś sobie sprawę, że twoje milczenie może stać się również źródłem siły i wiary?

Po raz pierwszy uświadomiłem sobie, że moje milczenie może stać się źródłem siły i wiary, gdy poznałem kulturę Głuchych w Stanach Zjednoczonych. Urodziłem się jako osoba głucha w Thrissur w Kerali i wychowałem w Mumbaju. Przeprowadziłem się do Stanów Zjednoczonych w 2008 roku. Tam uzyskałem dostęp do jednych z najbardziej rozwiniętych zasobów i społeczności Głuchych na świecie.

To doświadczenie pomogło mi lepiej zrozumieć moją tożsamość i wiarę. Po powrocie do Indii w 2017 roku spotkałem się z ciągłymi nieporozumieniami dotyczącymi głuchoty, ale moje doświadczenia w Stanach Zjednoczonych pomogły mi się z nimi zmierzyć i skuteczniej działać na rzecz osób głuchych.

Wiele osób twierdzi, że „słyszy” Boga poprzez muzykę, modlitwy czy homilie. Jako osoba komunikująca się za pomocą języka migowego, jak osobiście doświadczasz obecności Boga?

Doświadczam obecności Boga wizualnie poprzez język migowy. Odczuwam Jego obecność od dzieciństwa, widząc, jak pomagał mi i mojej rodzinie na niezliczone sposoby. Moja rodzina ma silne tradycje katolickie: dwóch wujków jest księżmi, a troje kuzynów zakonnicami.

Moi rodzice nauczyli mnie i mojego starszego głuchego brata modlić się i zawsze prosić Boga o pomoc. Uczęszczanie na Mszę Świętą, czytanie Biblii i modlitwa różańcowa wzmocniły moją wiarę.

Jako dziecko powiedziałem kiedyś mamie, że Msza Święta jest dla mnie nudna. Delikatnie mnie zachęciła, mówiąc: „Proś Boga, aby pozwolił ci zobaczyć Najświętsze Oblicze Jezusa podczas konsekracji Eucharystii”. Od tamtej pory nieustannie modlę się o to doświadczenie.

Co ciekawe, kościół w Kannur w Kerali jest związany z cudem Najświętszego Oblicza Jezusa. Miałem okazję odwiedzić ten kościół i poczułem głęboką wdzięczność oraz duchowe poruszenie tym doświadczeniem.

Czy w Twojej drodze do kapłaństwa był taki moment, w którym Twoje powołanie zdawało się niemożliwe do zrealizowania, i co pomogło Ci wytrwać?

Tak, było kilka takich momentów. Podzielę się pięcioma najważniejszymi:

Około 10. roku życia : Po raz pierwszy poczułem powołanie do kapłaństwa, ale zakładałem, że jest ono przeznaczone tylko dla osób słyszących. Odprawiłem nawet w domu „mszę świętą na niby”, używając ciasteczka jako hostii i mleka jako wina, którą podzieliłem się ze starszym głuchym bratem.

Około 15. roku życia : Otrzymałem nagrodę za wybitne osiągnięcia w nauce katechizmu. To zachęciło mnie do poważnego rozważenia kapłaństwa, ponieważ pokazało mi, że mogę studiować religię, mimo że jestem głuchy. Jednak kiedy zapytałem rodziców, odpowiedzieli mi, że Kościół katolicki nie zezwala osobom niepełnosprawnym na kapłaństwo. Zniechęciło mnie to, ale kontynuowałem naukę katechizmu i ostatecznie zająłem pierwsze miejsce wśród około 100 słyszących studentów na końcowym egzaminie stypendialnym mojej diecezji.

Zanim ukończyłem licencjat z zoologii , dowiedziałem się, że niewidomy mężczyzna został księdzem w Kerali. To odnowiło moje powołanie i tym razem moi rodzice mnie wsparli. Jednak kiedy zwróciłem się do biskupów w Indiach, powiedziano mi, że to niemożliwe. To był dla mnie bardzo bolesny moment.

W 2008 roku wstąpiłem do Zgromadzenia Misjonarzy Dominikanów dla Niesłyszących w Stanach Zjednoczonych, aby kontynuować studia teologiczne, które kontynuowałem do 2015 roku. W tym okresie zmagałem się z pytaniem, czy wrócić do Indii. W 2013 roku wybór papieża Franciszka zainspirował mnie i podjąłem trudną decyzję o powrocie. Ufając Bogu, wyszedłem ze swojej strefy komfortu w Stanach Zjednoczonych, kierując się przesłaniem i przykładem papieża. Później, w 2017 roku, opuściłem zakon po zmianie jego charyzmatu, co stało się jednym z najgorszych momentów w mojej drodze.

Po powrocie do Indii: Nadal trudno mi było realizować swoje powołanie, ale ostatecznie przyjął mnie Kościół Świętego Krzyża w Prowincji Południowych Indii.

Czy w dniu, w którym zostałeś pierwszym niesłyszącym księdzem katolickim w Indiach, czułeś więcej radości, odpowiedzialności czy presji, wiedząc, że ta decyzja stanie się inspiracją dla wielu innych osób?

2 maja 2024 roku, w dniu moich święceń kapłańskich, poczułem ogromną radość, bez poczucia presji czy ciężaru. Czułem się, jakby to było ukoronowanie wszystkich wyzwań, zmagań i obowiązków, które dźwigałem od dzieciństwa.

Byłem głęboko poruszony, widząc przyjaciół i rodzinę – zarówno słyszących, jak i głuchych – przybywających z całego świata, aby być obecnymi. Wśród nich był pierwszy głuchy ksiądz w Azji, pierwszy głuchy czarnoskóry ksiądz i pierwsza głucha zakonnica na Sri Lance. Również w Indiach ludzie przyjeżdżali z całego świata.

Wielu wiernych ustawiło się nawet w kolejce, żeby ucałować moje dłonie. Nagrano film z moim podpisem i udostępniono go na Instagramie, gdzie odnotował ponad milion wyświetleń. Moje święcenia były również szeroko relacjonowane w krajowych i międzynarodowych mediach oraz mediach społecznościowych.

Przede wszystkim, moja największa chwila radości nadeszła podczas Eucharystii. Kiedy uniosłem Ciało Chrystusa, poczułem powołanie, by unieść wszystkich ludzi – w tym siebie – z ziemi ku niebu.

Prowadzisz modlitwy i posługę za pomocą języka migowego. W jaki sposób język migowy zmienia sposób wyrażania wiary i emocji podczas nabożeństw?

Używam indyjskiego języka migowego (ISL) do modlitw i posługi. ISL nie zmienia wiary ani emocji wyrażanych podczas nabożeństw – zmienia jedynie język. Sama wiara i emocje, które się za nią kryją, pozostają niezmienne.

Kiedy ludzie rozumieją język migowy (ISL), uświadamiają sobie, że modlitwa i nabożeństwo są uniwersalnymi doświadczeniami, wspólnymi dla wszystkich społeczności, niezależnie od języka mówionego. ISL jest głównym językiem migowym używanym przez osoby głuche w Indiach, chociaż na świecie istnieje wiele różnych języków migowych.

Mieszkając przez dziesięć lat w Stanach Zjednoczonych, potrafię również prowadzić modlitwy i posługi, posługując się amerykańskim językiem migowym (ASL).

Czy uważasz, że Kościół katolicki musi zrobić jeszcze więcej, aby osoby głuche czuły się w pełni włączone w życie duchowe i społeczne? Jakich zmian najbardziej byś oczekiwał?

Tak, uważam, że Kościół katolicki ma jeszcze wiele do zrobienia, aby zapewnić osobom głuchym pełne włączenie w życie duchowe i społeczne.

Głusi katolicy są rozproszeni po całym świecie, podczas gdy słyszący katolicy są zjednoczeni przez Rzym. Obecnie w Kościele nie ma dedykowanej, globalnej struktury wspierającej głuchych katolików. Mam nadzieję, że to się zmieni, ponieważ Kościół ma potencjał i globalny zasięg, aby zbudować taki system inkluzywności.

Ponadto głusi katolicy często nie mają własnych pasterzy. Mamy nadzieję, że zobaczymy głuchych biskupów, którzy będą mogli prowadzić głuchych katolików, ponieważ wielu z nich odchodzi z Kościoła z powodu braku duszpasterstwa wśród głuchych. Kościoły protestanckie często mają silniejsze duszpasterstwo wśród głuchych, dlatego wielu głuchych katolików do nich dołącza.

Wreszcie, głusi katolicy potrzebują większego wsparcia z nieba. Są niedoceniani święci Głusi i mam nadzieję, że papież pewnego dnia kanonizuje głuchego świętego.

Twoje motto kapłańskie pochodzi z Księgi Kapłańskiej: „Nie złorzecz głuchemu”. Dlaczego uważasz, że społeczeństwo wciąż potrzebuje przypominania o godności i człowieczeństwie osób głuchych?

Społeczeństwo nadal potrzebuje tego przypomnienia, ponieważ zarówno społeczeństwo, jak i Kościół często błędnie interpretują pojęcie Effatha . Effatha oznacza „otwórz się” – nie tylko otwarcie uszu głuchych, ale otwarcie serc, zarówno dla osób głuchych, jak i słyszących.

Zamiast tego wielu koncentruje się wyłącznie na „leczeniu” głuchoty, co może podważać godność i człowieczeństwo osób głuchych. Naprawdę potrzebujemy mostów między społecznościami głuchych i słyszących, sprzyjających wzajemnemu zrozumieniu i współpracy, a nie próbach wymazywania głuchoty.

Przez całą twoją podróż wspierała cię twoja matka i rodzina. Jakiego poświęcenia lub aktu miłości nigdy nie zapomnisz?

Moja rodzina poczyniła dla mnie wiele poświęceń.

Moja mama, Rosy, uczyła mnie i mojego starszego głuchego brata czytania z ruchu warg i codziennie dojeżdżała z nami do szkoły. Chociaż istniały bliższe szkoły dla głuchych, wybierała lepsze, położone dalej, dojeżdżając codziennie godzinami, żebyśmy mogli zdobyć lepszą edukację.

Mój ojciec, Thomas, często przeprowadzał nas, abyśmy mogli uczęszczać do bardziej odpowiednich szkół. Pracował długo, znosił uciążliwe dojazdy i starannie oszczędzał, aby wesprzeć naszą edukację, co ostatecznie umożliwiło mi i mojemu bratu studiowanie w Stanach Zjednoczonych.

Mój starszy, głuchy brat, Stalin, odegrał kluczową rolę w budowaniu katolickiej społeczności głuchych w Indiach. Był współzałożycielem Katolickiego Stowarzyszenia Głuchych w Indiach (CDAI) i nadal wspiera moich rodziców, swoją głuchą żonę i ich trójkę słyszących dzieci.

Czy w świecie pełnym hałasu i nieustannego rozproszenia, głuchota pozwoliła ci inaczej pojmować ciszę, modlitwę i wewnętrzny spokój?

Tak. Mieszkając w Zgromadzeniu Sióstr Świętego Krzyża, odkryłam, że moja głuchota dała mi i mojej wspólnocie nowe rozumienie ciszy i wewnętrznego spokoju. Księża, bracia i zakonnice ze Zgromadzenia Sióstr Świętego Krzyża powiedzieli mi, że życie ze mną pogłębiło ich własne doświadczenie ciszy. Doceniają moją obecność, mimo że nie zawsze jest ona w pełni dostępna – czy to podczas modlitwy, posiłków, pracy, czy spotkań towarzyskich.

Pomimo tych wyzwań, żyjemy razem, w atmosferze wzajemnego zrozumienia i współpracy. W ten sposób pomagamy Kościołowi edukować słyszących katolików o kulturze Głuchych i witać z powrotem Głuchych katolików, którzy dołączyli do Kościołów protestanckich.

Wiele osób słyszących mówiło mi, że mam szczęście, że nie przeszkadza mi hałas ani żadne rozpraszacze.

Gdyby małe głuche dziecko w Indiach lub gdziekolwiek indziej na świecie przeczytało dziś ten wywiad, co chciałbyś, żeby uwierzyło w kwestii siebie i swojej przyszłości?

Chcę, aby małe, głuche dzieci z radością i pewnością siebie przyjęły swoją głuchotę. Kiedy uczę w szkołach i na uczelniach dla głuchych, widzę, jak szczęśliwi są głusi uczniowie, gdy uczą się, bawią, modlą i jedzą razem. Dzieci głuche i słyszące są takie same — dzieci głuche nie powinny być traktowane inaczej.

Oczywiście, muszą poznać kulturę słyszących, aby poruszać się w świecie słyszących. Jednocześnie mogą pomóc osobom słyszącym zrozumieć świat Głuchych i nawiązać z nim kontakt. Idealnie byłoby, gdyby każdy docenił oba światy, ponieważ oba są piękne.

Dzięki takiemu nastawieniu będą w stanie rozwijać się w każdym środowisku, w jakim się znajdą.

Aktualności Duszpasterstwa Niesłyszących w Polsce